Flexicurity dzięki telepracy

Jesteś tu: zdalniej.pl » Rynek telepracy » Flexicurity dzięki telepracy

Na przełomie września i października 2011 ruszyła kampania informacyjna dofinansowana ze środków UE, która propagowała flexicurity. Wchodząc na podany w reklamie telewizyjnej adres strony internetowej byłem zniesmaczony jej wykonaniem i przez to stałem się sceptyczny wobec całego zagadnienia. Parę dni później zdecydowałem się jeszcze raz zgłębić temat, tym razem korzystając z Wikipedii i Google. Muszą przyznać, że przy bliższym zapoznaniu koncepcja flexicurity mnie przekonała i zdecydowanie kibicuje jej upowszechnieniu.

A czym właściwie jest flexicurity?

W Wikipedii możemy przeczytać, że flexicurity to „socjalny model zatrudnienia oparty na łatwym procesie zatrudniania oraz zwalniania pracowników przez pracodawcę, a także wysokich zabezpieczeniach socjalnych dla bezrobotnych”. Samo pojęcie powstało jako zlepek słów flexibility (elastycznoczność) oraz security (bezpieczeństwo) i po raz zostało użyte w 1990, więc jest hasło stosunkowo młode.

Pracownicy i pracodawcy niekiedy mają sprzeczne cele. Obie grupy potrzebują siebie wzajemnie i dlatego na wielu polach zawierają kompromisy. Jednym z przykładów jest płaca. Pracownik chciałby zarabiać jak najwięcej, a pracodawca płacić mu jak najmniej. Innym zagadnieniem, w którym interesy pracowników i pracodawców idą w przeciwnym kierunkach jest stabilność zatrudnienia. Pracownikowi zależy na stabilności, ponieważ (1) ma określone wydatki, których nie może zmniejszyć, (2) planuje swoją przyszłość (np. kredyt na mieszkanie), a także przyszłość swoich dzieci, (3) dla większości ludzie częste zmiany to stres. Z kolei pracodawcy zależy na elastyczności. W idealnej sytuacji, by się znajdował gdyby koszty pracy były kosztem doskonale zmiennym, co w praktyce oznacza łatwość nie tylko zatrudniania, lecz również zwalniania.

Flexicurity ma za zadanie znaleźć takie rozwiązanie, które bardziej zadowoli zarówno pracowników, jak i pracodawców. Postulat łatwość zatrudnienia jest korzystny dla obu grup. Pracodawca ponosiłby mniejsze koszty rekrutacji, a pracownik krócej pozostawałby bezrobotnym. Jednakże ułatwienie zwolnień leży już wyłącznie w interesie pracodawców. By złagodzić skutki łatwego zwalniania w modelu flexicurity proponuje się wysokie zabezpieczenia socjalne dla bezrobotnych tj. m.in. relatywnie wysokie zasiłki. Niestety wyższe zasiłki niosą za sobą szereg negatywnych konsekwencji:

  1. wzrost wydatków państwa, a to może prowadzić do zwiększenia dziury budżetowej,
  2. zniechęcenia bezrobotnych do poszukiwania pracy.

Tak jak pierwszą wątpliwość można częściowo rozwiać tłumacząc, że dzięki łatwości znalezienia pracy ludzie krócej pozostawaliby bezrobotni, a to implikowałoby rzadsze wypłaty zasiłku, to druga wątpliwość podważa możliwość łatwego znalezienia pracy. Wysokie zasiłki sprawią, że ludzie mniej chętnie będą szukać pracy i będą mogli być bardziej wybredni, co podważa argument o łatwości znalezienia pracy.

Flexicurity w praktyce i dlaczego telepraca

Pominąwszy krytykę modelu, flexicurity to szczytna idea. Papier zniesie wszystko, więc należy sobie odpowiedzieć na pytanie: jakie działania są proponowane, by szerzyć flexicurity? Sama idea jest wspierana przez Komisję Europejską (podobnie jak telepraca), ale ciężko dostrzec, by działania wykraczały poza przeznaczanie pieniędzy na kampanie informacyjne. By model flexicurity się sprawdził, musi być w to zaangażowany rząd danego kraju i ministerstwo odpowiedzialne za politykę społeczną i zatrudnienia. Dania, gdzie po raz pierwszy wprowadzono pojęcie „flexicurity” jest przedstawiana jako success story modelu. Mimo wysokich świadczeń dla bezrobotnych, wskaźnik bezrobocia jest niski (2,8% w 2008), a Duńczycy należą do czołówki najszczęśliwszych narodów świata. Część zasług jest przypisywana właśnie flexicurity.

Raport „Flexicurity w Polsce” z 2009 wydany na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wskazuje, że jednym sposobów ujęcia idei flexicurity jest stosowanie telepracy. Praca zdalna przede wszystkim sprzyja łatwości zatrudnienia – na tym polu widać największą zaletę telepracy w aspekcie flexicurity. Pracodawca może poszukiwać pracowników w całym kraju, podobnie jak bezrobotny może podjąć zatrudnienie niezależnie od swojego miejsca zamieszkania. Praca zdalna niweluje także stres związany ze zmianami pracodawcy – jeśli pracownik pracuje z domu, to jego otoczenie i warunki pracy nie zmieniają się niezależnie od firmy, dla której pracuje.

Naturalnie telepraca ma swoje ograniczenia zgodnie z jej definicją. Dotyczy w końcu wyłącznie zawodów, które można wykonywać poza zakładem pracy, a ich rezultaty pracy przekazywane są elektronicznie lub przez telefon.


Poleć znajomym: 

Dodaj komentarz

Twój email nie jest nigdy rozpowszechniany. Wymagane pola oznaczone są *

*
*