Nieufność barierą pracy zdalnej

Jesteś tu: zdalniej.pl » Rynek telepracy » Porady » Porady dla pracodawcy » Nieufność barierą pracy zdalnej

Polacy są narodem nieufnym. Badanie Diagnoza Społeczna z 2007 wskazało, że w naszym kraju zaufanie społeczne wynosi 11%, a z kolei badanie TNS OBOP wykazało, że tylko 14% Polaków nie ufa innym. Dla porównania innym ludziom ufa 75% Duńczyków. Może to tłumaczyć, dlaczego telepraca jest popularna w państwach skandynawskich, a nad Wisłą nadal się nie przyjęła.

„On nie telepracuje. On się teleobija”

Jednym z największych uprzedzeń, z jakim się trzeba uporać przy wdrażaniu programu pracy zdalnej w firmie, jest przeświadczenie, że osoba pracująca w domu nic nie robi. Brak zaufania na linii podwładny-przełożony rodzi opór wobec telepracy. Wielu kierowników oczekuje od swoich podwładnych, że swoje 8 (lub więcej) godzin muszą wysiedzieć. Takie ślepe dążenie, by się pokazać jako przodownicy pracy, przekłada się na to, że Polacy zdecydowanie przekraczają normę… ilości godzin przesiedzianych w pracy. Według badania Sedlak & Sedlak z 2010 Polacy ustępowali w godzinach pracy jedynie Rosjanom i Koreańczykom, przebijając nawet Japończyków, którzy stworzyli pojęcie karoshi, czy śmierci z przepracowania. Czy to jest powód do dumy? Patrząc na PKB per capita, ta ilość pracy, wcale nie przekłada się na jakość…

Oceniaj efekty, a nie pozory. Jesteś w stanie?

Największe wyzwanie, jakie stoi przed kierownictwem firmy, to zmiana nastawienia i rozpoczęcie oceniania pracowników po efektach ich pracy, a nie pozorach i czasie poświęconym na wykonywanie obowiązków służbowych. Każdy racjonalnie myślący menedżer zgodzi się dać swoim pracownikom po 2-3 dodatkowe godziny czasu wolnego, jeśli dzięki temu będą bardziej efektywni. Można spytać, jak to możliwe? Przecież 8 > 5. Łatwo to wyjaśnić. Prawo Parkinsona mówi o tym, że jeśli masz np. 2 godziny na wykonanie danego zadania, to tak rozplanujesz czas, by je wykonać w 2 godziny. A co jeśli przeznaczysz na to 90 minut? Może się okazać, że ta sama praca została wykonana przez tą samą osobę tak samo dobrze, ale o 25% szybciej. Działa to oczywiście tylko do tego momentu, kiedy danej pracy nie da się już wykonać szybciej. Niestety w drugą stroną bardzo łatwo sobie wydłużać czas na wykonywanie danej czynności. Racjonalnie myślący pracownik po zapoznaniu się ze swoimi obowiązkami tak sobie rozplanuje dzień pracy, by zagospodarować całe 8 godzin. Po co ma to zrobić szybciej? I tak do domu wcześniej nie pójdzie. A jak wyrobi się ze wszystkim szybciej, to w najlepszym wypadku dostanie dodatkowe zadania (przełożony uzna, że mu za mało zlecił) lub zyska etykietkę „lenia”, który w pracy bumeluje, bo przez ostatnią godzinę pracy nic nie robił.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w telepracy. Im szybciej telepracownik wykona swoje zadania, tym więcej czasu będzie miał dla siebie. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że telepraca to przywilej, więc zrobi trochę więcej niż by zrobił w firmie i dzięki temu wszyscy będą zadowoleni. Rezultaty pracy pracowników zyskają na jakości, a sami pracownicy będą mieli więcej czasu. Sytuacja win-win.

„A ja i tak im nie zaufam!”

Nie musisz im ufać. Masz tylko rozliczać ich za efekty pracy. Ale jeśli mimo wszystko nie masz zamiaru zgodzić się na telepracę, nie zdziw się, kiedy Twój pracownik złoży wypowiedzenie, bo u konkurencja może i nie zaoferowali wyższej pensji, ale za to zgadzają się na pracę  z domu.

Czytaj też o innych barierach telepracy.


Poleć znajomym: 

Dodaj komentarz

Twój email nie jest nigdy rozpowszechniany. Wymagane pola oznaczone są *

*
*