Czym jest „chmura danych”? W Internecie zrobiło się o niej bardzo głośno i bynajmniej nie w działach z prognozami pogody. Dla większości zderzających się z tym powracającym jak bumerang terminem „cloud computing” brzmi jak tajemnicze modły kapłanów technologii informatycznych. Może spadnie w efekcie mamrotania tej klątwy deszcz a może to nowy sposób rzucania uroków? W każdym razie dobrze, że gdzieś tam żyją „zacloudingowani” na amen szamani rozumiejący o co chodzi w tej wiedzy tajemnej, my zaś możemy skupić się na własnej zupełnie nie tajemniczej pracy, wypoczynku rodzinie dzieciach i zignorować cały ten galimatias.
Jeśli jednak czytelniku jesteś osobą dociekliwą a tajemnicze zjawisko nie daje Ci spokoju weź głęboki oddech. O ile nie jesteś pracodawcą lub pracownikiem działu internetowych technologii sprawa w bardzo niewielkim stopniu dotyczy Twojej osoby. Oznacza to, iż dalsze wyjaśnienia możesz czytać siedząc w wygodnej pozycji i racząc się kawą. Tak naprawdę „cloud computing” to zmartwienie Twoich szefów, którym do problemów z pracownikami i urzędnikami państwowymi wredni informatycy dorzucili jeszcze jeden – krótko mówiąc wpadli na pomysł zrewolucjonizowania sposobu działania ich firmy. Czym więc jest tajemnicze zaklęcie o którym zrobiło się tak głośno? Zacznijmy powolutku od podstaw…
Zastanawiałeś się kiedyś drogi pracowniku co dzieje się z tabelką Excela dokumentem Worda lub wpisami do bazy danych których wykonanie zlecono Ci w pracy? W toku zmian jakie przeszliśmy po 1989 roku większość z nas zdążyła oswoić to zagadnienie. Zdajemy sobie sprawę, że nasza praca spoczywa bezpiecznie na twardym dysku zaś jej papierowy wydrukowany efekt wzbudził przelotne zainteresowanie prezesa być może został wysłany do innej firmy lub klienta ostatecznie zaś spoczął w jakimś opasłym segregatorze gdzieś na trzecim poziomie archiwum o którego istnieniu wiedzą tylko wtajemniczeni. O tym, że jego pierwotna wersja spoczywa nadal zapomniana gdzieś w zasobach naszego komputera lub serwera firmy przypomni on sam. Zazwyczaj owo przypomnienie oznaczać będzie gwałtowne spowolnienie tempa pracy, jeśli zaś mamy szczęście ujrzymy dodatkowo interesujące komunikaty, które są zmartwieniem pechowców pracujących w dziale informatycznym. Krótko mówiąc – wiemy że firma produkuje i przetwarza masę informacji, w końcu sami bierzemy w tym udział. Nie stanowi dla nas tajemnicy, iż informacje te zalegają w naszych komputerach i serwerach tworząc nieopanowany gąszcz umożliwiający nam czasem w ramach rozrywki zanurzenie się w burzliwe dzieje naszej firmy sprzed czasów, gdy zostaliśmy jej pracownikiem. Czasem też na własnej skórze doświadczamy tego jakim problemem staje się bezładna masa danych – zazwyczaj w chwili, gdy na bieżące potrzeby zmuszeni jesteśmy znaleźć nieco miejsca na dysku komputera i nie do końca mamy przekonanie czy usunięcie zalegającego od sześciu lat w jego pamięci planu działania dawno już nie istniejącej fili naszej instytucji nie spowoduje gwałtownej burzy zakończonej naganą. Jak radzić sobie z tym chaosem?
Odpowiedzi udzielili informatycy wymyślając chmurę danych. W praktyce ta ciekawa nazwa oznacza zmianę sposobu zarządzania przez firmę projektami, relacją z klientami , marketingiem, sprzedażą, transportem, czy pracownikami terenowymi. Istotą tego pomysłu jest wyprowadzenie ważnych dla wszystkich tych procesów informacji na serwery zewnętrznej instytucji przy zachowaniu pełnej możliwości zarządzania przechowanymi poza naszą firmą danymi. Rzecz w tym, że to rozwiązanie oferuje firmie wiele zalet. Wprawdzie jest ona zobowiązana płacić abonament usługodawcy za przechowywanie na jego serwerach własnych danych, równocześnie jednak odchodzą jej ogromne wydatki na zakup i utrzymanie własnych serwerów a i na pracownikach działu informatycznego z pewnością zaoszczędzi. Dodatkowy zysk (i wielka zaleta tego rozwiązania) to zdjęcie sobie z głowy wielu zmartwień. Do firmy doświadczonej nagłą awarią serwera, efektem której okazał się długotrwały przestój w pracy, a bywa również że konieczność wydania ogromnych pieniędzy na nowy, technologia „cloud computing” jawi się jako wielka zaleta. W końcu to ktoś inny pobiera opłaty za bezpieczeństwo powierzonych mu danych i tego typu sytuacje są jego zmartwieniem i ryzykiem. Nasza firma może tu po prostu wymagać i dochodzić egzekucji poniesionych strat odnosząc korzyści z faktu, że ktoś inny podjął ryzyko ochrony jej danych.
To właśnie możliwość dużych oszczędności i zintegrowania na jednej platformie całego obiegu informacji firmy sprawia, że świat biznesu, menadżerowie i właściciele firm , bardzo emocjonują się technologią tajemniczego „cloud computingu”. Mimo istniejących kontrowersji związanych z bezpieczeństwem znajdujących się poza firmą danych ten sektor usług rozwija się niezwykle dynamicznie na całym świecie , także w Polsce. Co więcej, możemy pochwalić się w tej materii sukcesami – stworzona w naszym kraju chmura o wdzięcznej nazwie Octawave jest na chwile obecną najszybszą chmurą obliczeniową na świecie z jej działaniem wiąże zaś swoje plany coraz więcej firm i instytucji.
Czym więc jest „cloud computing”? Najprościej mówiąc nowym rodzajem działalności biznesowej, z którego wszystkie strony mogą czerpać korzyści. Dla świadczącego usługi to po prostu możliwość zarabiania. Dla firmy, która z nich korzysta to lepsza organizacja pracy, lepszy nadzór nad danymi i informacją zwiększona wydajność co za tym idzie również większe zyski. Dla Ciebie pracowniku może to oznaczać konieczność opanowania zupełnie nowego systemu w oparciu o który będziesz lepiej i wygodniej wykonywał swoje działania. Nie wykluczone także, że dzięki lepszej sytuacji firmy „chmura danych” uśmiechnie się do Ciebie większą ilością gotówki na koncie… Warto ją wydać na stosowny relaks, który pozwoli Ci zapomnieć o tych wszystkich stresach jakich na każdym kroku przysparzają nam pomysłowi informatycy.

07-02-2014